• Ogród Odkryć

Slow Food, Czyli Apetyt na Życie




Kto ma ochotę na coś specjalnego? Przygotowałam smaczne, życiowe przekąski dla tych, którym dziś doskwiera głód.

Dość zaskakujący jest fakt, że ze wszystkich stworzeń żyjących na ziemi największy apetyt ma kot. Ponoć ta ciekawostka została nawet potwierdzona naukowo. Eksperci uznali, że kot jest ciągle głodny. Oczywiście, to nie wina zwierzaka, że natura wyposażyła go w instynkt łowcy i zmusza do nieustannego cyklu polowań. A jak jest z ludźmi? W dzisiejszych czasach człowiek jest głodny przede wszystkim sukcesu. Polowanie na dobrą passę angażuje tak bardzo, że zapominamy o podstawie, czyli o jedzeniu. Jemy szybko, nie zwracając uwagi na jakość, bo na celowniku mamy bliżej nieokreślony ruchomy cel, który jak sądzimy właśnie ucieka.

Wolo nam zwolnić

Świat pędzi, a tymczasem dochodzą do nas niepokorne głosy, że warto się na chwilę zatrzymać. Czy przy dzisiejszym tempie życia jest to w ogóle możliwe? Czy moda na slow life i slow food ma jakikolwiek sens?

Przekornie spróbujmy sprawdzić, czy istnieje jakiś sensowny zamiennik dla slow food. Alternatywa jest mało zachęcającą. Wpadł mi w ręce raport o przyszłości jedzenia, który przewidywał, że w niedługim czasie będziemy się zajadać posiłkami w postaci papek i proszków. Na Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku stworzono nawet prototyp chleba, który wyglądem przypominał zmieloną kawę. Jestem przekonana, że taka strawa w kategorii szybkości jej przygotowania i spożycia jest bezkonkurencyjna. Nie mogę się jednak oprzeć uczuciu, że chleb przyszłości wygląda smutno. Poza tym, jeśli to prawda, że jesteśmy tym co jemy to proszek i papka zdecydowanie nie robią dobrego pijaru człowiekowi przyszłości.

Nie tylko z powodów wizerunkowych, bardzo cieszy mnie fakt, że zarówno idea Convivialite, jak i slow food widzi potencjał w długim, leniwym degustowaniu. Spożywanie posiłków nie musi wcale być sprinterskim wyczynem a rozmowy nie zawsze przecież powinny mieć jakiś konkretny temat, czy ukryty cel. Jeśli pozwolimy chwili nieśpiesznie płynąć jest szansa na dotarcie do wisienki na torcie, czyli nakarmienie naszych zmysłów czymś więcej niż jedzenie. Brzmi może trochę eufemicznie, ale jest bardzo konkretne. Głód nie jest przecież tylko fizyczny, równie często bywa wygłodniałą emocją. Podejście slow food karmi ducha i ciało.

Jak smakują chwile?

Żeby się tego dowiedzieć trzeba przede wszystkim poskromić nasze sprinterskie zapędy. Odkrywanie nowych smaków życia wymaga pewnego skupienia i dla wielu początkowo wydaje się nudne. Jeśli dotąd jedliśmy przed telewizorem, nad gazetą albo przeglądając strony w intrenecie, raczej ciężko nam będzie od razu czerpać przyjemność tylko ze smaku, zapachu czy konsystencji jedzenia. Celebracji posiłków można się nauczyć. Wiele ośrodków proponuje treningi uważności, gdzie pracuje się nad umiejętnością bycie tu i teraz. Uważne jedzenie to sztuka bycia ze sobą w konkretnej czynności, czyli jeśli jemy to nie robimy już nic innego.

Jeden kęs ulubionej potrawy lub łyk wina może dać naszym zmysłom niesamowitą przyjemność. Chodzi przede wszystkim o odkrywania detali smakowych, których pędząc przez życie nie mieliśmy szansy ani zobaczyć ani tym bardziej docenić.

Okazuje się, że nawet pospolita truskawka może nas zaskoczyć smakiem, jeśli potrzymamy ją w ustach chwilę dłużej niż zwykle. Co do chwili to raczej ciężko dokładnie zdefiniować ile ma ona trwać. Przede wszystkim dlatego, że czas bywa względny. Miłe chwile upływają szybko, a te nudne i mało przyjemne ciągną się w nieskończoność, jak włoski makaron. W kuchni, genialnym rozwiązaniem na taki stan rzeczy jest polanie spaghetti własnoręcznie przygotowanym sosem, czyli esencją smaku pomidorowego. Wydobycie życiowych smaczków odbywa się w podobny sposób. Najpierw powinniśmy ustalić co jest w nim najważniejsze, a następnie okrasić drogocenną esencją szare, nudne dni.

Prawie wszystkie systemy żywieniowe twierdzą, że nie liczy się ilość pokarmu, lecz jego jakość. Można jeść dużo, ale nadal być głodnym. Stąd wniosek, że zarówno w kuchni jak i w życiu warto stawiać na jakość, bo to ona jest nośnikiem wyrafinowanego smaku i życiowej energii. Wtajemniczeni twierdzą nawet, że naprawdę można rozkoszować się chwilą jak wytwornym deserem.

127 wyświetlenia