• Ogród Odkryć

Gdzie kucharek sześć...kobiece wyjście




Amerykański serial „Seks w wielkim mieście” to jeden z niewielu produktów, który

mimo upływu lat, nie uległ przeterminowaniu. Już ponad dwie dekady cieszy się

zainteresowaniem widzów na całym świecie. Szukając przepisu na sukces filmu w

odcinkach, oczywiście zauważamy stały składnik, który jest zarazem ulubionym

produktem kultury masowej. W naszym przypadku, zapakowano go w nieskromny

trzyliterowy wyraz i wyeksponowano w tytule. Mimo wszystko, wierzę, że widzów

przekonało coś jeszcze. Na przykład? Babski gang nowojorskich przyjaciółek,

które spotykają się cyklicznie w celu omówienia szczegółów swojego

wielkomiejskiego życia. Choć każda z nich ma inny charakter i prowadzi odmienny

styl życia, to jednak uznają swoje towarzystwo za coś bardzo ważnego. Przy

każdej okazji, spotykają się w restauracji, lub barze, by wypić lampkę wina i

porozmawiać. Czy jest to tylko babskie, nic nie znaczące gadanie? A może w

kobiecym wyjściu kryje się jakiś głębszy sens?


Gadu, gadu...


Od setek lat kobiety lubiły spędzać wspólnie czas. Większości z nas, znane są z

lekcji historii zloty czarownic, które za cel miały wspólne poznawanie zakazanych

nauk i praktyk. Istnieją zapisy o spotkaniach przy pracy, gdzie dzieweczki o

anielskich rysach twarzy rywalizowały ze sobą o długość nici, które przędły.

Zatem, nie chodzi tu tylko o tak zwane babskie gadanie, czyli paplane o niczym.

Kobiece wyjścia to możliwość wymiany doświadczeń. Przyjmijmy jednak, że teraz

spotkałyśmy się nie po to, by razem realizować projekt, lecz po prostu dla

przyjemności. Convivialite podkreśla, że spotkanie w celu nieśpiesznej wymiany

słów jest już wartością samą w sobie. Nabiera to szczególnego znaczenia w

kontekście zmian technologicznych i kulturowych, które preferują szybkie, banalne

small-talki, bez zaangażowania emocjonalnego.



Sokrates twierdził, że wielkie umysły rozmawiają o pomysłach, średnie o

wydarzeniach, a małe o ludziach. O czym rozmawiają kobiety? Naprawdę ciężko

przewidzieć kierunek kobiecej rozmowy na babskim spotkaniu. Przeważnie, lekkie

tematy dotyczące: mody, części stylizacji, ostatnich zakupów są podawane na

początku. Na koniec, serwuje się cięższe dania, do których należą np.

dramatyczne, miłosne rozstania. Czasem naprawdę trudno rozgryźć temat. Bywa,

że wymaga on wyjątkowo dużo czasu do przetrawienia. Częstokroć jedno

spotkanie nie wystarczy. Kobiety potrafią, zaoferować sobie nawzajem naprawdę

dużo. Kobiecym spotkaniom towarzyszy uważność, przyjacielskie zaangażowanie

i empatia.


Żeby jednak nie było za słodko, dodamy w tym miejscu trochę gorzkiej prawdy.

Niezaprzeczalnie, sporą część kobiecego spotkania zajmują po prostu plotki.

Plotkowanie ma złą reputację, ale okazuje się, że może ono nieść pewne

pozytywy. Rozmawiając o innych budujemy swoją przynależność społeczną.

Budzi się w nas również poczucie więzi. Niektórzy biolodzy twierdzą, że

plotkowanie gwarantuje nam przetrwanie. Dzięki niemu zbieramy informacje, które

odpowiednio przetworzone i wykorzystane mogą zapewnić wymierne korzyści.

Granica między plotką a oszczerstwem, miedzy wymiana informacji a

niezdrowym zainteresowaniem cudzym życiem jest płynna. Odpowiedni dobór

proporcji w tym temacie, zostawiam kobiecej mądrości.


Gdzie kucharek sześć

Mówimy, gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść, mając na myśli, że nadmiar

osób wykonujących zadanie, zmniejsza szanse na jego poprawne wykonanie. Im

więcej osób, tym więcej zdań i potencjalnie większa możliwość kłótni. Niektórzy

naukowcy uważają, że zawziętość to produkt uboczny powstały w środowisku

pracy. Wymagające, bezwzględne i wredne, myślimy o businesswoman. Czy

kobietom uda się wyjść z tej szufladki? Mocno trzymam kciuki za akcję Pauliny

Smarz - Kurzajewskiej, która proponuje proste rozwiązanie: ,,Bądź kobietą, którą

chciałabyś spotkać”. Można przytoczyć wiele przykładów na to, że jest to

założenie możliwe do realizacji. Kobieca współpraca nie musi kończyć się

fiaskiem. Pomimo klątwy sześciu kucharek, wiele kobiecych biznesów kwitnie.

Choćby siostrzany interes założycielek Ministerstwa Dobrego Mydła. Potrafimy

grać drużynowo i zdobywać złoto na Mistrzostwach Europy. Taki sukces smakuje

zapewne dużo lepiej niż pojedynczo zdobyty punkt. Mocno kibicuję naszemu

kobiecemu wyjściu ze schematu. Najlepiej będzie, jeśli z tej ciasnej szufladki

wyjdziemy sobie razem na kawę lub drinka.

57 wyświetlenia