• Ogród Odkryć

Convivialité, czyli apetycznie o relacjach

Aktualizacja: 6 mar 2019


Dziś zapraszam do Ogrodu Odkryć, w którym jako danie dnia serwujemy kilka lekkostrawnych przemyśleń na temat przyjaźni. Połączenie może zaskakiwać, ale jako pasjonatka miksowania, dla której wszelkie nietypowe łączenia i zaskakujące kompozycje znacząco podnoszą walory smakowe, gorąco zachęcam do spędzenia tych kilku chwil właśnie w naszych skromnych progach.

Na początek, dla porównania, to co serwuje konkurencja. W menu jako danie dnia poleca się tradycyjny Facebook w wersji XXL, czyli z dużą ilością znajomych oraz Instagram, okraszony nutką szaleństwa followersów. I żeby była jasność, nic w tym złego. O gustach się nie dyskutuje! Każdy ma swój ulubiony smaczek, do którego przywykł.

Jeśli jednak nie mamy całkowitej pewności, czy coś jest dla nas dobrą pożywką zwykle patrzymy na skład.




Bardzo emocjonalne badanie zawartości mediów społecznościowych

Receptura na zadowolenie z internetowych relacji została już dawno opisana przez naukowców i polega na wywoływaniu w ludziach poczucia przyjemności. Na przykład, gdy nasz internetowy znajomy polubi zdjęcie, uaktywnia się u nas pewien bardzo wrażliwy na bodźce ośrodek. Dokładnie to samo miejsce, które odpowiada za poczucie zadowolenie związane z jedzeniem, lub radości ze spotkaniem z przyjacielem.

A co jeśli dostaniemy dwieście lajków?

W tym momencie nasz mózg rozpoczyna hurtową produkcję wypieków, w których skład wchodzą silnie uzależniające związki.

Jako koneser, szukam w przyjaźni znacznie głębszego smaku. Z mojego doświadczenia wynika, że nie jest łatwo stworzyć alternatywę dla internetowych potentatów. Zwłaszcza, że naukowcy wciąż ulepszają medialne narzędzia komunikacji.

Choć brzmi to abstrakcyjnie, badania nad nowymi funkcjami już dostępnych narzędzi, które pozwoliłyby nam na odległość czuć smak i zapach a nawet dotyk, są zaawansowane. Niesamowite wrażenie zrobiło na mnie zdjęcie robota do przytulania, który został zaprezentowany na wystawie w Londynie. Nazywał się Telenoid i miał wbudowaną opcję telefonu i możliwości by przytulać, niejako w zastępstwie rozmówcy.

Ugotowani

Jak w tak dynamicznie zmieniającym się świecie konkurować z mediami społecznościowymi? Mój sposób to stare sprawdzone standardy: autentyczność, wzajemna troska i wspólne pasje. Mimo upływu lat, nie wymyślono jednak nic lepszego. Dlatego, jeśli chodzi o relacje, zawsze na topie będzie właśnie klasyka. Innymi słowy, prawdziwa przyjaźń może wybronić się jakością i niezawodnością marki. Gwarancją stałości w relacji są przede wszystkim, wspólnie akceptowane wartości. Podstawowa z nich to zaufanie, którego nie da się zdobyć szybko. Przyjaźń to nie danie fast food. To znaczy, że potrzeba próby czasu, by stała się dojrzała.

Jeśli pokusić się o przepis, potrawę z przyjaźni najpierw gotowalibyśmy na małym ogniu. Nie doprowadzając niepotrzebnie do wrzenia, ale też nie pozwalając jej ostygnąć. Następnie, czekamy by smaki dojrzały i w naturalny sposób połączyły się tworząc niepowtarzalny związek. Od siebie dodam tylko pokrótce, że doskonale komponuje się z winem i szczerą rozmową o życiu.

Wygłodniałe emocje.

To o czym piszę, nie jest tylko moim osobistym przekonaniem, ale powoli staje się dominującą opinią. Co więcej, znawcy trendów twierdzą, że obecnie obserwuje się odpływ użytkowników Facebooka. Czy to oznacza, przełom i pójście na całość w stronę życia w realu? Jeszcze nie wiadomo. Ale z całą pewnością, problem prawdziwych relacji międzyludzkich został zauważony. Widać to choćby w kampaniach reklamowych, gdzie jako wartość pojawiła się stół, który gromadzi rodzinę przy posiłku lub przyjaciół przy biesiadzie. Jak nigdy dotąd w wielu z nich podkreśla się konieczność wyjścia z portali i spotkania przy stole, czyli w realnym życiu. Pojawia się nawet rodzaj zatroskania o jakośc samego spotkania poza siecią.

W wielu miejscach żartobliwie uprasza się, by patrzeć sobie w oczy a nie w telefony. Co więcej, słyszałam nawet ostrzeżenie, w którym fascynacje z jaką wpatrujemy się w ekran telefonu komórkowego, zapominając o relacjach z bliskimi, porównywano do zgubnej w skutkach niewiedzy Inków, którzy za zwykłe szkiełko oddali złoto.

Podejmowane są oczywiście różne środki zaradcze, z których chciałabym wyróżnić sympatyczny przypadek gastronomiczny. Niektórzy z restauratorów proszą na przykład swoich gości by w czasie posiłku nie korzystali z telefonów komórkowych. W zamian proponują atrakcyjne bonusy cenowe. W oczekiwaniu na potrawę można zwyczajnie posiedzieć razem, ciesząc się skupieniem uwagi na tym co tu i teraz. Ponadto jestem przekonana, że potrawa z racji jednoczesnego angażowania zmysłu smaku, zapachu i wzroku ma w sobie prawdziwy potencjał budowania relacji w świecie przepełnionym bodźcami.

Podsumowując, czy tego chcemy czy nie nasz umysł jest zaprojektowany tak by tworzyć więzi. Ich rodzaj i jakość zależą od nas. Choć życie epatuje obfitością opcji, w rzeczywistości wszystko jest kwestią prostego wyboru. Sprowadza się on do jednego pytania, czym chcemy karmić nasze wygłodniałe emocje?

764 wyświetlenia